KULT FORUM

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

To forum służy wolnej wymianie poglądów i opinii. Nie będziemy natomiast tolerować szerzenia nienawiści oraz obrażania i obrzucania wyzwiskami innych dyskutantów. Nie będzie także tolerancji dla reklamowania nielegalnych nagrań bądź innych nielegalnych produktów. Osoby nie stosujące się do tych zasad będą (bez uprzedzenia) banowane.

#1 2004-04-26 10:00:48

pewu
Administrator
Zarejestrowany: 2003-09-24
Posty: 2079
Serwis

Berlin - było mniej więcej tak

http://www.kult.art.pl/zdjecia/20040424berlin02.jpg

http://www.kult.art.pl/zdjecia/20040424berlin01.jpg

http://www.kult.art.pl/zdjecia/20040424berlin03.jpg

http://www.kult.art.pl/zdjecia/20040424berlin04.jpg

http://www.kult.art.pl/zdjecia/20040424berlin05.jpg

http://www.kult.art.pl/zdjecia/20040424berlin06.jpg

http://www.kult.art.pl/zdjecia/20040424berlin07.jpg

http://www.kult.art.pl/zdjecia/20040424berlin08.jpg

http://www.kult.art.pl/zdjecia/20040424berlin09.jpg

http://www.kult.art.pl/zdjecia/20040424berlin10.jpg

Offline

 

#2 2004-04-26 10:02:21

pewu
Administrator
Zarejestrowany: 2003-09-24
Posty: 2079
Serwis

Re: Berlin - było mniej więcej tak

http://www.kult.art.pl/zdjecia/20040424berlin11.jpg

http://www.kult.art.pl/zdjecia/20040424berlin12.jpg

http://www.kult.art.pl/zdjecia/20040424berlin13.jpg

http://www.kult.art.pl/zdjecia/20040424berlin14.jpg

http://www.kult.art.pl/zdjecia/20040424berlin15.jpg

http://www.kult.art.pl/zdjecia/20040424berlin16.jpg

Offline

 

#3 2004-04-26 10:05:09

pewu
Administrator
Zarejestrowany: 2003-09-24
Posty: 2079
Serwis

Re: Berlin - było mniej więcej tak

a na stronie Andreasa jest dostępny ponad 4 minutowy fragment koncertu w Berlinie

Offline

 

#4 2004-04-26 12:13:00

to sem ja
Użytkownik
Zarejestrowany: 2004-01-11
Posty: 49
Serwis

Re: Berlin - było mniej więcej tak

Czy to dlatego, że koncert umiejscowiony był w Niemczech Kazelot miał fryzurę jak Bethoven? wink Fajne fotki. 


"...AHA, JAKBY CO, TO TO JEST WSZYSTKO POSAG LUSI..."

Offline

 

#5 2004-04-26 12:27:27

Mike
Użytkownik
Z: Alokacja
Zarejestrowany: 2003-09-26
Posty: 666
Serwis

Re: Berlin - było mniej więcej tak

Jestem na fotce numer dwa. Trochę na lewo od środka w czarnej koszulce Kasty Pianistów w spiętych włosach ! (-;


---------------------------------------------
MeeHau
Mike
Usul

Offline

 

#6 2004-04-26 14:07:31

onyx
Użytkownik
Z: gdzie wiosna spaliną oddycha
Zarejestrowany: 2003-10-02
Posty: 2256
Serwis

Re: Berlin - było mniej więcej tak

Zdjęcia zrobiły na mnie duże wrażenie.
Wielkie dzięki,że są. To fajna sprawa móc obejrzeć udane zdjęcia z koncertu w którym się nie uczestniczyło.wink


wg Juniorki jestem Yrym
Lato in the city
Twoim prawdziwym obowiązkiem jest ocalić swoje marzenia

Offline

 

#7 2004-04-26 15:53:25

Odyniec
Użytkownik
Z: Tarnobrzeg
Zarejestrowany: 2004-01-20
Posty: 98
Serwis

Re: Berlin - było mniej więcej tak

to sem ja,26-04-2004, 11:13 napisał:

Czy to dlatego, że koncert umiejscowiony był w Niemczech Kazelot miał fryzurę jak Bethoven? wink Fajne fotki.

Fotki wypaśne widać że atmosfera była KuLT-owa, tylko co ten Kazelot zrobił z włosami  wink  big_smile 


<span style='color:green'>W mordę kopane!

Co jest!?

Nic Panie kierowniku, oczko mu się odlepiło! Temu misiu!</span>

Offline

 

#8 2004-04-26 17:53:43

Filip
Użytkownik
Z: Warszawa
Zarejestrowany: 2003-09-28
Posty: 2649
Serwis

Re: Berlin - było mniej więcej tak

Ja cham miałem irokeza,

ostała mi się fryzura Bethovena.

wink  wink  wink

Deutsche Stodoła.

Widąc że zabawa byłą przednia.

Mike mozesz napisać coś szerzej?


Bootlegi3xK
Ostatnia aktualizacja: 1 sierpnia

Offline

 

#9 2004-04-26 18:39:43

Tek
Użytkownik
Z: Stalowa Wola - POLAND
Zarejestrowany: 2003-11-29
Posty: 58

Re: Berlin - było mniej więcej tak

Aż miło sie na sercu robie jak sobie człwiek pomyśli, że już w środe KULT zagra w Rzeszowie big_smile  big_smile  big_smile 

PS: Mam nadzieje że Kazelot fruzurki do środy nie zmieni. tongue 


"Miej świadomość!!! Możesz zrobić co chcesz!!! Miej świadomość!!! Czy dobrze chcesz?!!!"

Offline

 

#10 2004-04-26 18:45:14

j0k0
Użytkownik
Zarejestrowany: 2004-04-26
Posty: 20

Re: Berlin - było mniej więcej tak

Ale byl fajny koncer, zdjecia bardzo fajne.
Bardzo mi sie podobalo.

Czekam na jakis koncert w poznaniu.
smile  smile  smile  smile  smile  smile  smile  smile 

Offline

 

#11 2004-04-26 18:49:01

j0k0
Użytkownik
Zarejestrowany: 2004-04-26
Posty: 20

Re: Berlin - było mniej więcej tak

Ale byl fajny koncer, zdjecia bardzo fajne.
Bardzo mi sie podobalo.

Czekam na jakis koncert w poznaniu.
smile  smile  smile  smile  smile  smile  smile  smile 

Offline

 

#12 2004-04-26 19:55:47

kastapianistow
Użytkownik
Z: Gdansk
Zarejestrowany: 2003-09-29
Posty: 291
Serwis

Re: Berlin - było mniej więcej tak

Kazikowiec,26-04-2004, 17:53 napisał:



Mike mozesz napisać coś szerzej?

Nie mam, co prawda, ksywy Mike, ale chętnie napiszę coś  s z e r z e j  ;-)

Kazik ma farta: znalazł paszport, dowód osobisty, kartę bankomatową :-) oraz klucze z breloczkiem na którym był obrazek. Po tych ostatnich Kazik niczym Miodek, wygłosił "krótkie kazanie na temat" odmiany rzeczownika obrazek, powodując niemałą radość zebranych :-)

Poza tym było  s ł a a a a b o ? !

O problemach z oldtimerami napiszę nieco później :-)))
( Janek był lekko zdziwiony, że można tego posłuchać z internetu ;-)
Czy LeeQSowi coś o zdziwieniu Jankowym wiadomo? ;-D

KrzysztoF

Offline

 

#13 2004-04-26 20:46:11

Holba
Użytkownik
Z: Londyn
Zarejestrowany: 2003-09-26
Posty: 2076

Re: Berlin - było mniej więcej tak

A Tomek Goehs w koszulce z Londynu widze ze pomykal :-)
A skoro o Londynie... gdzie bylo lepiej ?
Pewu ? :-))) Bo z fotek mozna wnioskowac ze atmosferka w berlinie byla niczego sobie :-)


Londyn 100% Widzew
21.08.10 Widzew - Wisla,  04.09.10 Polska -  Ukraina
Widzew mozna ugiac, ale nie mozna go zlamac.

Offline

 

#14 2004-04-26 22:00:38

Mike
Użytkownik
Z: Alokacja
Zarejestrowany: 2003-09-26
Posty: 666
Serwis

Re: Berlin - było mniej więcej tak

Jako że reszta ekipy powiedziała, że nie bardzo im się chce pisać to, co winno zostać napisane, więc niejako padło na mnie. No więc piszę. : >

Plan był wspaniały. Tylko że się rypnął. Marsellus zaspał, o czym zostałem poinformowany przez gje gje, gdy odpaliłem tenże komunikator. No nic! Do Wrocławia wyjechałem chwilkę przed 9. Na miejscu będąc przed 10 zadzwoniłem do kierownika wycieczka, który radosnym tonem poinformował mnie, że mamy obsuwę 1,5 h. Zagłębiłem się w zeszłotygodniowym numerze Polityki. Po godzinie i 20 minutach z letargu wyrwał mnie telefon. "Stoimy przed PKP" zabrzmiał głos Marka. Wyszedłem z dworca i ujrzałem SAMOCHÓD oraz Szwejka wraz z Markiem. Podszedłem, przywitałem się, zapakowałem i ruszyliśmy. Na Berlin! Na zachód! Podczas startu dokarmiłem kierowcę rogalem, w które zaopatrzyła mnie mama.

Łukasz został pilotem, tak więc ja miałem cały tył dla siebie. (-; Stos płyt walał się koło mnie, więc zagrzebałem się w nim, poszukując czegoś znanego i interesującego. Dogrzebałem się SOADa Toxicity. Tymczasem w samochodzie rozbrzmiewał Zacier. Był to mój pierwszy kontakt. Wrażenie piorunujące  - hardcore! Po dość długim czasie zmieniliśmy to na ormiańsko - rockowo - niumetalowe rytmy wspomnianego przeze mnie wyżej Systemu.

Skosztowane wino Szwejka było smaczne... jak na swojaka oczywiście. Z tego co pamiętam było ono ryżowo - rodzynkowo - ziołowe z lekkim przyjemnym posmaczkiem. Podróż miło mijała, podskakiwaliśmy na polskich drogach. Widoki piękne za oknem się przesuwały, lecz kierowca Marsellus nie potrafił tego docenić. Bajecznie kolorowe pola określił jako monotonne. tongue : > Faktycznie w porównaniu do górnośląskich widoczków, jakie widzieli, gdy jechali po mnie to na pewno. Żadnych hałd ani kopalni to nie mijaliśmy. (-;

Nagle z zadumy wyrwał nas samochód. Brak gazu. Upss! A paliwa w baku to nie było zbyt wiele. Na nasze szczęście fart przewidziany na wyprawę był dość znaczny. Dojechaliśmy do stacji, gdzie zatankowaliśmy i zagazowaliśmy.
Na granicy ponownie gaz oraz podwójne pierogi ruskie, zupka pomidorowa i dwa naleśniki. Ostatni posiłek w kraju. Przygotowaliśmy dokumenty i wio!
Sznurek samochodów szybko się przesuwał, tak więc nie staliśmy zbyt długo w kolejce. Dokumenty wręczone celnikowi nie wystarczyły. Poprosił nas o zjechanie. Jako że przewoziliśmy bardzo wiele nielegalnych rzeczy (paluszki, jabłko, skórkę od banana oraz wino Szwejka) przestraszyliśmy się nie na żarty. Roody... ups chciałem napisać rudy celnik poprosił o apteczkę. Wybieg Marka, który pokazał mu trójkąt, koło zapasowe oraz gaśnicę nie poskutkował. Celnik chciał apteczkę. Jako że nie mieliśmy, musieliśmy zakupić. Cena jaką wspólnie zrozumieliśmy, była raczej niemała. 70 Peelnenów!! Co się jednak okazało wystarczyło ich 8. (-; Na dodatek rudy i niewyrośnięty celnik był dobrze znany, jako ten który nabijał koniunkturę na apteczki. (-; Na szczęście apteczka była polska !!!! : D

Wjeżdżając na autostradę niemiecką, wiedziałem już co mają na myśli ludzie, mówiący na temat jakość owych dróg. Ale ja w sumie nie o tym miałem. Bo zdarzały się fragmenty drogi, z których i Marek Pol byłby dumny. (-; Remontowane kawałki wyglądały znajomo big_smile a i prędkość z jaką się tam poruszały auto przypominały znane mi prędkości.
Nadmienić jeszcze należy, że złapał nas tak mocny deszcz, że zwolnić musieliśmy, bo nic nie było widać. Jakieś germańskie bóstwo najwyraźniej nie chciało nas dopuścić do serca swego siedliska...
Nie chcąc przedzierać się do miejsca koncertu przez całe miasto, postanowiliśmy objechać Berleen i uderzyć od wschodu. Wszak dziwnie by wyglądał nasz atak z południa. Pewne problemy i chwile wahań mieliśmy, bo ich oznaczenia drogowe do najlepszych nie należą, ale jakoś dzięki sprawnej jeździe Marka i pilotażowi Łukasza dobrnęliśmy. Moim jedynym wkładem było kibicowanie na tylnym siedzeniu. (-;
Powoli wjeżdżaliśmy do Berlina... jednak mapa i nasze zmysły okazały się niewystarczające. Zagubiliśmy się w mieście po raz pierwszy. Jako że mapa i okolice wymagały bliższego porównania, zrobiliśmy postój. Przez okno zobaczyłem tabliczką z napisem fizykoterapeuty/tki - Karin Kozlowski. Nazwisko brzmiące mocno swojsko. (-; Tylko nie wiem do tej pory czy to Karin to polska Karina czyli imię damskie czy jakoś inaczej i imię męskie.
Po dojściu do jako takiego porządku z mapą postanowiliśmy ruszyć w dalszą podróż. Ale... samochód nie zapalił. Spoko - mamy benzynę. Pewnie gaz się skończył.. Ale niestety na benzynie również nie zaskoczył. Próba kontaktu z Krzysztofem nie powiodła się. Gorąca linia Berlin ? Polska, która miała wspomóc naprawianie, problemu nie rozwiązała.
Byliśmy nie wiadomo gdzie, w samochodzie mało sprawnym i nie mogliśmy się skontaktować z kimś kto byłby nam w stanie pomóc. Czy mogło być gorzej? : >
Mogło! Ale nie było. Mieliśmy suchy prowiant (paluszki!!) picie (siki o smaku cytrynowym i wino Szwejka) więc źle nie było.

Przede wszystkim postanowiliśmy się dowiedzieć, gdzie do cholery jesteśmy. Jako że umiejętności sprechania nikt z nas nie posiadał, tak więc postanowiłem zagaić do zbliżających się Niemek w języku Szekspira. Próba nawiązania kontaktu poniekąd się powiodła. Znaczy co prawda za bardzo nie wiedziały o co mi biega, ale na po pokazaniu mapy, zorientowały się, czego chcemy się dowiedzieć. Szwejk i Marsellus zadumali się nad mapą, a ja nad poziomem edukacji w Niemczech. Potem zadumałem się nad modą panującą w tym kraju, a na sam koniec zadumałem się znowu nad Karin Kozlowski. Polak/ka czy też nie ?

W końcu po kolejnych próbach kontakt został nawiązany, a brygada ratunkowa ruszyła nam na ratunek. Po oczekiwaniu niedługim, jak wypowiedzenie zdania Lubię zespół KULT (oczywiście w ilości 100000000 razy) pojawił się Krzysztof i Ania. Po zapoznaniu się, ruszyliśmy do metra. Jako że zapowiadało mi się to na główną atrakcję wieczoru, to się nieźle uradowałem q: . Po wygranej bitwie z automatem wjechało metro. Ja, chłopak z prowincji, ucieszyłem się na widok szybko sunącego pojazdu szynowego. Cena biletów była raczej mordercza, ale zapewne tam CIUT więcej zarabiają. Postanowiłem, że nie będę przeliczał ojro na pln, bo zawału dostanę. Aha! Metro warszawskie sux! To w Berlinie dawało nieźle czadu big_smile tongue :> Przejazd U5, potem przesiadka na AlexanderPlatz do U2 i wysiedliśmy... nie pamiętam jak to coś się nazywało. W każdym razie Krzysztof pewnym krokiem poprowadził nas... w złym kierunku. : D :>

Ale napotkany Niemiec dopomógł nam i wskazał kierunek. Zrobiliśmy koło :> Po czym komin browaru naprowadził Krzyśka i Anię. To było TAM. Właśnie wtedy zauważyłem dwie ciekawe rzeczy. Raz -- punko żule wyglądają WSZDZIE tak samo, a dwa -- wszyscy piją alkohol na ulicy. Czyli polizei bądź ich straż miejska mają lepsze rzeczy do roboty.

Ale powoli zbliżaliśmy do miejsca koncertu. Swojskie KURWA wyrwało mnie z rozmyślań nad cenami zapiekanek. A myśl o żarełku spowodowała, że brzuch się zgiął i zrobił donośne burrrk.
Raz za razem słychać było polską mowę. Dochodziliśmy.

Wchodząc na dziedziniec poczułem woń kadzidełek. Stragany, gwar, panowie puszczający ogień, puste butelki, puszki, odór marihuany. Wszystko to zmieszane razem dawało niezłą mieszankę. Po lewej stronie widniała mini scena, na której napisane: Brudne Dzieci Sida. Z tym że koncert owy odbył się kilka godzin wcześniej. Idąc za tłumem przemknął nam mało znany dyskutant - PeWu czy jakoś tak. (-;

Tłum osób wokół wejścia świadczył o tym, że trafiliśmy we właściwe miejsce. I niespodzianka! Bilety zamiast 10 ojro kosztowały 11,50 : > ! (kult.art.pl kłamie, lecz kult.art.pl nas nie złamie). Po opyleniu biletu, który nam został z przyczyn braku osoby, która miała jechać (ech ta Jonnie! Zachciało jej się wyjazdu na Biegun Południowy (-; ) Po zamianie go na gotówkę, rozpoczęliśmy likwidację zapasów Szwejka. Co prawda moja umowa z żołądkiem zawiera klauzulę, że ja na nim nie eksperymentuje, a on nie wyczynia mi rewelacji, ale zaryzykowałem znaczniejszą próbkę niż łyk w samochodzie. Organizm się nie zbuntował. Było nieźle. Powoli przeciskaliśmy się w kierunku przejścia. Bilet wyglądał jak niewydrukowany do końca, ale wyglądały tak wszystkie więc się nie martwiłem. (-;
Jeden z ochroniarzy miał specyficzną fryzurę. Miła odmiana od łysych karków jakie przeważnie stoją na bramce w naszym kraju (-;

Wchodząc do sali przeszukano plecak Szwejka ale nie mój. (-; Widać było że mi dobrze z oczu patrzy. Przestrzenna sala, dość duża scena, w miarę luźno, sufit wysoko a nawet możliwość oglądania koncertu z lotu rzuconej do góry butelki to atuty naprawdę godne pozazdroszczenia. Minusem był natomiast płatny kibel. Na dodatek babcia klozetowa nie mówiąca po angielsku, a ja nie mam 30 ojro centów. Na szczęście ktoś pomógł mi się dogadać i wielkodusznie zostałem dopuszczony do eurokibelka. (-;

Lżejszy o kilka litrów wróciłem na salę główną by usłyszeć zapowiedź. Przed Kultem będziesz Fisz jako Tworzywo Sztuczne oraz Futro.
Chwilę zajęło nim pierwszy band się rozłożył więc nadstawiłem ucha. Rozmowy głównie po polsku, ale nie tylko. Niemiecki i angielski także był słyszalny.
No i butelki. Wszędzie się walały; potłuczone, zdeptane i zmiażdżone. Istny horror dla osób mogących się wywrócić. Na dodatek tego szkła przybywało. Głupota ludzka nie zna granic. Grr!

Ale rozpoczynał się koncert. Jako że to był mój koncertowy debiut z Fiszem postanowiłem się zainteresować tym co się działo na scenie. Ogólnie nie było źle, ale fragmentami było dość monotonnie. Fisz już niemal na wejściu powiedział, że będą grać 40 minut i słowa dotrzymał.

Po około dwudziestu minutach pojawił się zespół Futro. No cóż! Nie wiem co napisać. Wcale mnie to nie ruszyło. Na dodatek druga pani więcej chodziła niż śpiewała. Ruch sceniczny całkiem ciekawy (-; A na pewno lepszy od tego zaprezentowanego później tongue
Podczas Futra niemal odbiłem się od Fisza, który wraz z zespołem kierował się ku wyjściu. Futro zagrało i zeszło.

Na scenie pojawił się Tomasz i usiadł za perką. Powoli zaczynali pojawiać się muzycy. Jak pojawił się Irek jakiś chłopak koło mnie krzyczał głośno: Irek! Irek!. Na co bohater owego krzyku odwrócił się, dał palec na usta i powiedział ciiiii. A po chwili podszedł i przybił parę piątek. Było miło. (-; I tak swojsko!

Po chwili pojawił się Kazior w ciekawej fryzurce. Jedyne co na początku było nie tak to czepialski ochroniarz. Potem jednak zluzował i ludzie spokojnie skakali ze sceny. Jednak mały ścisk powodował, że dość często lot ten kończył się nie za dobrze. Martwiłem się, żeby nikt nie walną w jakieś szkło. Na szczęście chyba było ok. Koncert rozpoczął się niemal punktualnie o północy... Barankiem
Dalej Grzesznik itp. Na chóralny okrzyk (Kasty i Szwejka) Kasta pianistów Kazik rzekł: Nie! Szalom i poczęli grać Brooklińską...

Z ciekawszych rzeczy to Kazelot znalazł klucz, paszport i kartę do bankomatu (-;. Poza tym został pocałowany przez jakąś fankę (!!!) chwilkę zatańczył z jakimś chłopakiem. Przed Irkiem ktoś padł na kolana i zaczął bić pokłony. Niezłe rzeczy tam się działy. :>
Nowych kawałków żadnych. Średnio zaskoczony byłem Czekając na królestwo... oraz 4 jeźdźcami. Ten koncert aż prosił się o Berlin. A była jedynie Arahja.

Bisy to Polska którą pierwszy raz od dawna zaśpiewałem. Zabawnym mi się wydał fakt gdy publika krzyczała Tu! Tu! Tu! big_smile : > Potem Wolność, Konsument no i finalna Krew boga.

Gdzieś dwie i pół godziny trwała całość. Nagłośnienie było dobre, tylko za cicho gitarka była według mnie.  Po koncercie artyści dość szybko zwinęli się w kierunku hotelu : ( i na zamienienie słów 4 czy 5 pięciu czasu wystarczyło jedynie). Ale pan Gruda był mocno zaskoczony znajomością swoich utworów big_smile tongue :>

Jako że odechciewa mi się już pisać a pewnie i tak Was znudziłem więc dalej polecę w podpunktach.

Droga powrotna. Dworzec metra. Sami Polacy! Fajnie się poczułem stojąc w Berlinie i słuchając polskiej mowy. Chyba zostanę patriotą (-;
Samochód się reaktywował i nas nie zawiódł. Odwieźliśmy Krzyśka z Anią i ruszyliśmy ku domowi.  Podczas drogi powrotnej usnąłem, za co mocno przepraszam.

Berlin mnie przytłoczył. Za nic nie chciałbym mieszkać w tym mieście. Duże, bezimienne. Czułem się tam mocno zagubiony i jakiś taki nie wiem jak to określić... stłamszony?

Dzięki wszystkim za wyprawę! Było fajnie! Miłe kolejne spotkanie ze Szwejkiem! Poznanie Marka, Krzyśka oraz Ani! Serdecznie Was pozdrawiam i serdeczne dzięki za wyjazd!



P.S

Jeszcze raz wszystkim WIELKIE DZIęKI!


---------------------------------------------
MeeHau
Mike
Usul

Offline

 

#15 2004-04-26 22:40:01

Veralynn
Użytkownik
Z: Gniezno, Polska, Europa, Swiat
Zarejestrowany: 2003-11-19
Posty: 641

Re: Berlin - było mniej więcej tak

moze sie powtorze ale po przeczytaniu calego posta majkowego moge tylko powiedziec ze na prawde zaluje ze tam nie bylam (pomijajac juz sam najwazniejszy fakt koncertu Kultu- ale Novika i w ogole sam Berlin- uwielbiam to miasto) eh... pozostaje mi odliczac do pazdziernikowych dni.

pozdro.


http://www.youtube.com/watch?v=eciBvMPQTws

Jest prawda czasów o których mówimy i prawda ekranu, która mówi: Prastara słowiańska grusza ukrywa w swych konarach uciekiniera z pańskiego dworu...Niech on odszczekuje sie swoim prześladowcom... niech on nie miałczy!

Offline

 

#16 2004-04-27 01:52:40

ctomek0
Użytkownik
Z: GDANSK
Zarejestrowany: 2003-10-22
Posty: 474
Serwis

Re: Berlin - było mniej więcej tak

Odyniec,26-04-2004, 15:53 napisał:

tylko co ten Kazelot zrobił z włosami  wink  big_smile

Miał przeca już taką w fryzure,bodajże dwa lata temu na Juwenaliach w Wawie,dla mnie cool.


"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś" Mark Twain 

Offline

 

#17 2004-04-27 08:36:39

kastapianistow
Użytkownik
Z: Gdansk
Zarejestrowany: 2003-09-29
Posty: 291
Serwis

Re: Berlin - było mniej więcej tak

Mike,26-04-2004, 22:00 napisał:



Po około dwudziestu minutach pojawił się zespół Futro. No cóż! Nie wiem co napisać. Wcale mnie to nie ruszyło. Na dodatek druga pani więcej chodziła niż śpiewała.

Ale piosenka "Gwiezdne wojny" z Ludowo Legendarnym textem : "Powietrze tu nieświeże i niezdrowy swąd" była niezła :-)))

Offline

 

#18 2004-04-27 09:59:54

szwejk
Użytkownik
Zarejestrowany: 2003-09-27
Posty: 347
Serwis

Re: Berlin - było mniej więcej tak

Jakaś dziwna moda na granie Kryzysu zapanowała ostatnio. Fajne, ale trochę sztuczne w ich wykonaniu to było.


Atsi bylo, jak si było, prece jakri było i, jeste nikdy nebylo, aby jaksi nebylo.

Offline

 

#19 2008-04-24 19:39:46

MeeHau
Użytkownik
Z: Ograniczoną Poczytalnością
Zarejestrowany: 2007-09-07
Posty: 187

Re: Berlin - było mniej więcej tak

Wcale nie jestem sentymentalny, ale to już 4 lata.

Szwejka nie widziałem od "nie pamiętam kiedy", a Marsellus jest "wiadomo gdzie". Mimo wszystko, pozdro chłopaki (-;

P.S.

Na wspomnienie zacieralnej indoktrynacji, postanowiłem sobie zrobić wieczór z Jędrasem. :- p


m.

Offline

 

#20 2008-04-24 19:40:58

MeeHau
Użytkownik
Z: Ograniczoną Poczytalnością
Zarejestrowany: 2007-09-07
Posty: 187

Re: Berlin - było mniej więcej tak

Dla Kasty także naturalnie "pozdro". ;- )


m.

Offline

 

#21 2008-04-24 21:24:37

Bullet
Użytkownik
Z: Havanagiła
Zarejestrowany: 2004-07-14
Posty: 2092
Serwis

Re: Berlin - było mniej więcej tak

Kurde, jak patrzę na te foty to gały wylatują yikes . Kazelot w nietypowej fryzurze, Irek z zajebistą bródką, Tomek G. w starej fryzurze, Banan w zespole...

Stare czasy, stare dobre czasy... One nigdy już nie wrócą... sad


"Nauczyłem w życiu się
Paru rzeczy - wszystkich źle.
Ale moją dróżką idź,
Gdy się już nie daje żyć..." sad

Offline

 

#22 2008-04-24 21:41:36

PmF
Użytkownik
Z: Warszawa
Zarejestrowany: 2005-06-14
Posty: 3055
Serwis

Re: Berlin - było mniej więcej tak

Po co wygrzebywać ten wątek żeby rzucić takiego wymiota?

Rzeczywiście, nigdy nie pówróca - przeca wiadomo, że Irek miał laserową depilację włosów na brodzie, a Goehs całkowicie wyłysiał.

Offline

 

#23 2008-04-24 21:44:03

TerroD
Użytkownik
Z: Rawa Mazowiecka / Piaseczno
Zarejestrowany: 2004-11-13
Posty: 1215
Serwis

Re: Berlin - było mniej więcej tak

Kuźwa! Otworzyłem temat, patrzę zdjęcia z koncertu - ale jak to? To Kult miał grać w Berlinie? Patrzę dalej... CO? Banan? Co on tam robi?
Dopiero wtedy spojrzałem na datę.
Trzeba się wyspać. tongue

Offline

 

#24 2008-04-24 21:46:04

PmF
Użytkownik
Z: Warszawa
Zarejestrowany: 2005-06-14
Posty: 3055
Serwis

Re: Berlin - było mniej więcej tak

ACHTUNG SZCZAVIE! Myślałem żę to Bullet wygrzebał wątek i rzucił tylko komentarz o brodzie i włosach zespołu, to też złapałem bulwersa (jak to na mnie przystało). Oczywiście temat odświęzył kto inny i barzdiej na temat wink. Zwracam HONOR (OI!).

Offline

 

#25 2008-04-24 21:48:37

trini
Użytkownik
Zarejestrowany: 2003-09-26
Posty: 6629

Re: Berlin - było mniej więcej tak

PmF napisał:

Po co wygrzebywać ten wątek żeby rzucić takiego wymiota?

Sentymentalny jesteś po chuju tongue

A co Ci ten wątek wygrzebany przeszkadza? Wymiota to Ty w nim rzuciłeś.

Ja na ten przykład lubię wracać do starych koncertów, bo lubię jak mi się pierdolona łezka w oku kręci.

I chuj.


i robię całkiem dobry sos do spaghetti, skurwysynu!

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson